Wczoraj dotarła moja zaginiona paczka z Wario Land Advance (aka Wario Land 4), wydanie japońskie, więc jak to często bywa z "japońcami" w zestawie są bonusowe naklejki, tym razem ze złotą... kupą. :D
Całość prezentuje się następująco:
Kolejna gra do przejścia na długie zimowe wieczory. Coś mi się lista tych gier "do zaliczenia" niebezpiecznie wydłuża...
Uzależniłam się ostatnio od gry w kulki. W wersji nieco zmodyfikowanej i różniącej się od stworzonego swego czasu przez Marbit przeboju nudnych popołudni i weekendów w pracy, ale zdecydowanie bardziej wciągającej.
Gdy zaczynałam już powoli tracić nadzieję, na obronę mojej magisterki w tym roku i zastanawiałam się czy "moja kochana uczelnia" wyrobi się do końca stycznia, w ostatni wtorek wreszcie coś drgnęło. Zadzwoniła do mnie panienka z sekretariatu i powiedziała, że jednak uda się w tym roku, a nawet w bieżącym miesiącu. Wyznaczyli mi termin na 27 listopada. Czasu nie zostało za wiele, więc zabrałam się (od dziś) za odświeżanie wiadomości z historii literatury ukraińskiej XX wieku. A właściwie za naukę niemal od zera, bo już prawie nic nie pamiętam po kilku latach przerwy. :D Mój podręczny zestaw lektur na najbliższe dni wygląda tak:
Na szczęście kilka książek wystarczy tylko przekartkować, ale "Iсторія української літератури XX століття", która jest podręcznikiem wybitnie nudnym, jest do przetrawienia w całości. Brrr...
A tak mi się ostatnio przyjemnie grało w Tekkena na PSP i będę musiała zrobić sobie przerwę od masakrowania kolejnych przeciwników w Arcade. Nie ma to, jak tuż po śniadaniu, pobić różową pandę wymachującą damską torebką albo otoczonego zieloną aurą, gadającego kangura. :]